Moda na kosmetyki eko?

unnamed (2)

unnamed (2)

Hasła pt.”eko”, „bez parabenów”, „bez silikonów”, „naturalne”, „bio”, „organiczne” etc zawładnęły branżą beauty. Czy to konsumenci robią się coraz bardziej świadomi czy wręcz przeciwnie naiwni na pijarowe tajniki koncernów farmaceutycznych? Myślę, że i jedno i drugie. Dlatego tak ważna jest owszem nasza świadomość ale i z głową podchodzenie do  m ą d r y c h  zakupów. Wystarczy czytać etykiety, sprawdzać składy. I tu pojawia się problem, bo zwykła Kowalska ma prawo nie wiedzieć co oznaczają łacińskie nazwy czy dziwnie brzmiące substancje w naszych kosmetykach. Istnieje wiele ciekawych stron internetowych, grup np na FB (polecam grupę „analizujemy składy” oraz „włosing” gdzie grono fanek zdrowej pielęgnacji chętnie dzieli się swoją wiedzą) gdzie możemy szybko sprawdzić co kryje się pod magicznymi nazwami. I ja postanowiłam spróbować jak moje włosy i skóra zareagują na poniższe specyfiki. Na co się skusiłam? Naturalne oleje, filtrat ze ślimaka, ekstrakt z szałwii, olejki. Nie są to w 100% super eko czy bio kosmetyki ale jeśli chemia, alkohol czy gliceryna nie jest na pierwszym ani drugim i trzecim składzie, domniemam, że nie zaszkodzi i nie zapcha to mojej skóry.

Bardzo polubiłam się z korundowym peelingiem od firmy Vianek, która cechuje się „dobrym” składem. Czyli olejkiem miętowym, ekstraktem z szałwii działającym oczyszczająco. Bardzo drobne granulki dokładnie oczyszczają skórę z zanieczyszczeń, a efekt mięty jest bardzo przyjemny nawet po zmyciu kosmetyku. Kupiłam go w drogerii, jednak na stronie producenta w zestawach możemy upolować jeden produkt warty około 20 i więcej pln za raptem dychę.

unnamed (4)Od niedawna testuję kosmetyki Nacomi, które zachwalały użytkowniczki wspomnianej grupy „analizujemy składy”, opisując produkty Nacomi jako treściwe w „dobre rzeczy”. W Hebe kupiłam krem normalizujący na dzień, a gratis dostałam krem pod oczy, który stosuję na noc. Każdy z kosmetyków kosztuje ok 25zł. Krem ma dosyć tłustą konsystencję i o dziwo ma normalizować nadmiar produkcji sebum. Skórę przetłuszczającą się właśnie musimy porządnie nawilżać. Dobry krem na dzień zatrzyma wodę aby twarz pod wpływem różnych czynników jej nie traciła. Po mimo warstwy filmu jaki zostawia nadaje się bez problemu pod podkład (ja używam Estee Lauder Double Wear Light). Zawiera olej z pestek winogron, wyciąg z lukrecji na przebarwienia, uelastyczniający olej jojoba czy kokosowy, który dba o odpowiedni poziom nawilżenia. Krem jest na tyle odżywczy, że wg mnie można zastąpić nim specyfik na noc. Nie zgodzę się odnośnie wielogodzinnego efektu matującego. U mnie jeszcze nigdy nic na to nie podziałało. Bibułki matujące i puder muszę mieć zawsze przy sobie. Wrażlicom może się nie spodobać…. bo wg mnie śmierdzi ;-)

Polubiłam się z kremem pod oczy, który nakładam tylko na noc (ma ciężką konsystencję i jest tłusty, jeszcze bardziej niż wspomniany wyżej krem). Natłuszcza delikatną okolicę oczu, dobrze ją nawilżając. Ostrożnie podchodziłabym do funkcji spłycania zmarszczek ale wierzę, że długofalowe stosowanie, gdy skóra dobrze się nawilży to i uelastyczni. Nie posiada parabenów, ma w środku kwas hialuronowy, do tego jest bardzo wydany, a opakowanie 15ml starczy naprawdę na bardzo długo.

unnamed

 

Od kilku miesięcy używam kremu na noc oraz serum z filtratem ze ślimaka od koreańskiej firmy Mizon. Na ebay można kupić je bezpośrednio od koreańskich sprzedawców o połowę taniej niż w polskich sklepach on-line. Sprawdzając bardzo dużą liczbę pozytywnych komentarzy, zaryzykowałam i zamówiłam zestaw. Na przesyłkę czekałam około 2 tygodni (była darmowa). 80% składu produktu to naturalny śluz. Rozjaśnia przebarwienia, walczy z bliznami. Opakowanie serum i kremu używam od lipca, zostało mi może 1/5 serum i 2/3 kremu. Zestaw w duecie fajnie napina skórę, dobrze się wchłania, jest w zasadzie bezzapachowy. Na pewno serum zamówię na zapas! Oba kosmetyki kupiłam na Ebay za ok 70zł. Z takim stężeniem filtratu ze ślimaka, kwasu hialuronowego tańszego kosmetyku nie kupimy. Serum dodatkowo jest zapakowane w szklaną buteleczkę, która wygląda naprawdę jak z „wyższej” półḱi sklepowej. Ja jestem na tak!

unnamed (1)

 

1 Comment

Leave a Reply