Nowości kosmetyczne

DSC_0013

DSC_0013

 

Kilka rzeczy z kolorówki, trochę pielęgnacji – taki makijażowo pielęgnacyjny misz masz. Niektóre z nich były starannie przemyślanym zakupem, inne zupełnie spontaniczną decyzją lub czystą ciekawością.

1. Estee Lauder Double Wear Light 30ml 179zł – od lat używam klasycznej wersji DW – szukałam czegoś lżejszego. Od kilku miesięcy używam Clinique Beyond Perfecting ale jest dosyć nietrwały, w porównaniu do Estee Lauder, dlatego zrobiłam kolejne podejście do zakupu delikatniejszego odpowiednika. Jest mniej kryjący ale dalej o przedłużonej trwałości. Jak na razie jestem zadowolona – jest idealny dla tłustej oraz mieszanej skóry. Podkład dodatkowo ma filtr słoneczny 10 – tym lepiej dla  ochrony skóry na twarzy. Dla mnie dużym minusem dla kosmetyku marki premium – to zwyczajna tubka bez dozownika!

DSC_0027

 

2. Potrójny róż KIKO MILANO 6g 8,90 euro – ta marka zachęca kolorowymi wnętrzami salonów sprzedażowych, w Polsce kosmetyki można zakupić w Warszawie. Porównałabym markę do naszego Inglota. Zakupiłam potrójną paletkę róży Shade Fusion, która zamknięta jest w bardzo eleganckim opakowaniu z lusterkiem. Pigmentacja jest moim zdaniem średnio mocna – ale dzięki temu trzeba się postarać żeby nałożyć kosmetyku za dużo. Dla dziennego efektu róż jak znalazł!

DSC_0019

3. Pomadka KIKO MILANO ok 3,90 euro – w drogerii nie mogłam się zdecydować jaką pomadkę wybrać. Kolorów i rodzajów jest całe mnóstwo. Ceny? Od promocyjnych 1,5 euro za kredki do ok 10 euro za szminkę. Ma kremową konsystencję i dobrze napigmentowany kolor + bardzo przyjemnie pachnie. Jedyny minus – ściera się nierównomiernie oraz miałam bardziej trwałe pomadki. Także z plusów to dodatkowo fajne krycie, ale niestety podczas picia jedzenia – szybciej się „zjada”. Po jakiś 2h od nałożenia środek ust wymaga poprawki.

DSC_0021

4. RITUALS olejek do mycia – ok 36-40zł – marka wchodzi do Sephory w maju w tym roku – do tej pory mogłyście znaleźć produkty marki w sieci. Mają za zadanie nawilżać, w składzie znajdziemy naturalne oleje, tak więc czy domowe SPA zostało zamknięte w ładnych opakowaniach Rituals? Produkt dozuje się łatwo, nie zacina się – konsystencja jakby oliwki, która pod wpływem wody delikatnie się pieni. To jeden z niewielu (naprawdę niewielu!) produktów do mycia, po których użyciu nie potrzebuję balsamu, bo skóra najzwyczajniej była sucha i napięta. Uczucie jakby niewidzialnej warstwy pozostaje na skórze ale jej nie „tłuści”. Mi nie przypadł do gustu zapach – jest dosyć męczący. Z chęcią spróbowałabym „cukrowe” naturalne peelingi tej marki ale cenowo kosztują już ok 60zł, znam równie nienaszpikowane chemią, a obłędnie pachnące i tańsze tego typu odpowiedniki.

DSC_0025

Be first to comment