#challenge miesiąc BEZ prostownicy

img_2450

img_2450

Kobieta zmienną jest i gdy mamy ochotę „coś” ze sobą zrobić albo idziemy na zakupy albo … do fryzjera! Walczę z chęcią obcięcia włosów oraz koloru. Tak długo je zapuszczałam i nie jest to moja wymarzona długość, ale jak mam dbać o to żeby lepiej rosły jak często unicestwiam ten proces stylizacją na gorąco. Postanowiłam odstawić sprawców zła czyli prostownicę i lokówkę. Trzymam się już cały tydzień! Moja czupryna bez użycia „żelazka” puszy się na końcach i wówczas widać, że te partie są rozdwojone i przesuszone. Lokówki nie używam często ale przyznam, że czasami mam ochotę osiągnąć burzę fal. Mój #challenge ma potrwać miesiąc, po tym czasie albo dalej nie będę używać sprzętu albo znacznie go ograniczę. Zobaczymy jak podziękują mi za to włosy.

dsc_0687

 

Jakie są moje sposoby żeby włosy bez użycia prostownicy nie wyglądały jak siano? Lub jak robię fale, które utrzymają się cały dzień? Po ich umyciu i wysuszeniu (ok, pomagam sobie przed wyjściem suszarką ale stosunkowo krótko, ponieważ pozwalam im samym wyschnąć). Wcześniej na noc czasami wcieram w końce olej kokosowy lub olejek. Gdy są suche, wyczesane dodaję na końcówki olejku arganowego i tak wychodzę z domu.

dsc_0689

 

Z kolei mój sposób na delikatne i pełne objętości loki? Zaplatam na noc warkocz francuski. Rano głową w dół – wgniatam we włosy piankę lub krem do stylizacji – i tak trzymają się cały dzień. Bez użycia lokówki czy prostownicy!

 

 

1 Comment

  • Odpowiedz Wrzesień 20, 2016

    Monia

    Dla mnie dzień bez prostownicy to jest udręka dlatego podziwiam :)

Leave a Reply