Makijaż permanentny – warto?

slaid01_01

slaid01_01

Dwa lata temu miałam okazję zrobić sobie makijaż parmanentny pierwszy raz. Teraz wykonałam drugi zabieg – korektę. Czy jestem zadowolona? Czy warto? Jeśli któraś z Was zastanawia się nad zabiegiem, mam nadzieję, że rozwieję wątpliwości!

Czy można uzyskać naturalny efekt?

Oczywiście, że tak. Większości makijaż permanentny kojarzy się z mocnymi ustami, przerysowanymi brwiami. Wcale nie musi tak być. Można uzyskać naprawdę delikatny make up. Jasne blondynki nie muszą obawiać się brązowych czy grafitowych brwi, lingeristka może dobrać kolor zbliżony do naturalnych włosków. Tak samo z ustami – mogą mieć podkreślony kształt, jednolitą barwę podobną do naszej naturalnej, a osoby lubiące mocniejszy kolor w makijażu – zdecydują się na dodatkowy pigment.

Co wybrać na pierwszy raz?

Ja miałam wykonany kontur ust z cieniowaniem oraz kreskę dekoracyjną na oku. Często używałam eyelinera, więc co do kreski byłam zdecydowana i nie miałam żadnych obaw. Usta też codziennie lubię podkreślać pomadką, jednak na pierwszy zabieg zaproponowano mi kolor zbliżony do moich ust ale lekko ciemniejszy. Byłam bardzo zadowolona z efektu! Brwi reguluję i „maluję” sama, nie mam z tym problemu, więc na podkreślenie łuku brwiowego tą metodą się nie zdecydowałam.

Jak długo utrzymuje się efekt?

Po 2 latach kreski na oku dalej zostały. Na jednej powiece w wewnętrznym kąciku lekko wypłukał się pigment niż na drugim oku – ale było to prawie niezauważalne. Kreska była lekko wyciągnięta ku górze z zewnętrznej strony i taka trzymała się 2 lata. Jedynie kolor z czarnego stał się szarawy.

Co do ust cały czas równomiernie zaznaczony został kontur, pigmentu ubyło jedynie bliżej wewnętrznej strony warg i stał się bledszy.

Czy zabieg jest bolesny?

Makijaż permanentny wykonuje się w znieczuleniu. Są 2 sposoby – krem/żel lub zastrzyk (taki jak dostajemy u dentysty). Drugą metodę stosuje się w przypadku ust.

Oczy miałam znieczulane kremem, w połowie zabiegu preparat był nakładany ponownie jak już oko przyzwyczaiło się do „podrażnienia”. Czy bolało? Tak, ale do zniesienia. Bardziej przeszkadzały mi łzawiące oczy i obawa, że otworzę oko! Najbardziej czułam przy wewnętrznym kąciku oka. Jednak lingeristka dosłownie co 2-3 sekundy przerywała, więc naprawdę nie było tragicznie. Preparat znieczulający obkurcza naczynka krwionośne, dlatego skóra po – może być lekko posiniaczona. Możecie to zobaczyć na zdjęciu na moim przykładzie.

Pierwszy zabieg na usta miałam wykonywany z 4 zastrzykami znieczulającymi. Zdrętwiała była pół twarzy, nos, nie czułam bólu w ogóle. Jednak przez to nacisk „igły” jest mocniejszy jak nie czujemy bólu. W efekcie jesteśmy o wiele bardziej napuchnięte po zabiegu, jeszcze przez kilka godzin trzyma znieczulenie, co nie jest zbyt komfortowe. Przez pierwsze 3-4 dni usta były mocno „napompowane”. Wyglądałam jakbym miała zbyt mocno powiększone usta. Dlatego dobrze zaplanować zabieg tak aby mieć te kilka dni „rekonwalescencji” i nie straszyć ludzi :) Kolor przez kilka dni jest znacznie bardziej ciemniejszy niż będzie docelowo. Na ustach pojawiają się strupki i łuszczy się skóra. Absolutnie nie wolno tego ruszać ani przesuszać! Dostałam specjalny krem, który bardzo często lekko wklepywałam w usta i powieki. Trzeba unikać moczenia i odstawić oczywiście różne płyny, żele do mycia i makijaż.

Przy korekcie znieczulana byłam żelem. Teraz wiem, że następnym razem wybiorę tą opcję. Usta po zabiegu były tylko trochę napuchnięte. Zero zdrętwienia, mogłam normalnie mówić i szybko bez problemu się czegoś napić czy zjeść. Minus? Zabieg był odczuwalny. Przy obrysowywaniu kontur czasami mocniej poczułam ukłucia. Gorzej było z cieniowaniem, w tym momencie jak już dosyć zaczynało boleć zostałam dodatkowo znieczulona na kilka minut żelem. Dalej zabieg był odczuwalny ale dało się bez problemu go znieść.Tu ważne, że przy korekcie zabieg trwał krócej niż przy malowaniu ust za pierwszym razem. Była ze mną znajoma, która usta wykonywała pierwszy raz i przy znieczuleniu żelem ciężko było jej wytrzymać w pewnym momencie zabiegu. Także jakie wybierzecie znieczulenie, jak mocno jest nieprzyjemny sam zabieg – myślę, że to kwestia indywidualna. Ja jednak polecam żel – szybciej dochodzimy do siebie.

Ile kosztuje?

Co salon to inne ceny. Jednak tutaj mam swoją tezę, że gdy jesteśmy przekonani, że chcemy zrobić trwały makijaż nie warto na nim zaoszczędzać wybierając znacznie tańsze gabinety, nieumiejętnie dobrany i zrobiony zabieg może skończyć się nie tylko złym wyglądem ale nawet problemami zdrowotnymi czy wizytą w szpitalu. Zazwyczaj korekta do 2 lat wynosi 50% ceny. Pierwszy zabieg ust kosztuje około 700-1200zł, brwi 600-1200,kreski na oku 400-900. Przy czym te niższe progi wg mnie mogą być nieco podejrzane.

Nie mam niestety zdjęć przed ale te zrobiłam 1 dzień po korekcie. Usta będą jaśniejsze, wybrałam kolor ciemniejszy niż moje naturalne usta z dodatkiem malinowego pigmentu. Aktualnie są czerwone, ale gdy się zagoją będą wyglądać inaczej. Sama jestem ciekawa jak :)

444

Uwaga zdjęcie bez makijażu! ;-)

page

5 Comments

  • Odpowiedz Luty 21, 2016

    Kinga

    Ja mam zrobione usta i brwi :) to i to miałam znieczulane żelem. Ogólnie jestem bardzo zadowolona, może też tym zrobię wpis na blogu :) ciekawa jestem jaki finalnie kolor wyjdzie Ci na ustach :)

  • Odpowiedz Listopad 25, 2016

    AliKo

    Widzę, że ktoś bardzo dobrze Ci wykonał makijaż permanentny. Ostatnio brałam udział w szkoleniu Nouveau Contour i jestem bardzo zadowolona, bo teraz sama mogę go wykonywać innym :D

  • Odpowiedz Styczeń 11, 2017

    ania

    Myślę, że warto, bo teraz nie wyobrażam sobie żeby się malować rano. Mam zrobione kreski na oczach, brwi i usta. Wygląda to naturalnie, no i dużym plusem jest to, że kolor schodzi dopiero po ok dwóch latach. Zabieg robiłam u pani Agnieszki w Klinice Urody i nie ma potrzeby częściej chodzić, pomimo, że mam tłustą cerę.

Leave a Reply