Rossmanowy zawrót głowy

lakiery

lakiery

Czerwony napis PROMOCJA działa chyba na większość kobiet jak czerwona płachta na byka. Skacze ciśnienie, przyspiesza się oddech. Jak nie dać się zwieść i skutecznie nie opustoszyć swojego portfela? Zanim wejdziesz do sklepu przejrzyj koniecznie zawartość swojej kosmetyczki. Jeśli znajdziesz tam przeterminowane, niezużyte pomadki, wyschnięte tusze, stare podkłady – odpuść sobie. Kup lepiej czekoladki, włóż ciepłe skarpety, zaparz kubek ulubionej herbaty i poczytaj dobrą książkę. Uwierz, że nastepne kosmetyki tak samo się zmarnują. Gdy jednak naprawdę uznasz, że czegoś potrzebujesz (pewno i tak jest odwrotnie, ale sama czasami się na tym łapię…) zrób listę i skrupulatnie się jej trzymaj. Poszukaj na forach, blogach recencji, jednak nie kieruj się nią ślepo. Jednak dzięki temu ewentualny dylemat w drogerii może ulec skróceniu.

Na obecnej rossmanowej akcji chciałam zaopatrzyć się w nowy kolor lakieru Sally Hansel Gel, miętowy 240 kupiłam kilka miesięcy temu na poprzedniej akcji, cena 30zł za lakier jest dla mnie zbyt wysoka, nigdy jeszcze nie wykorzystałam żadnego do końca. Ten produkt jednak faktycznie długo się trzyma, nawet jedna warstwa jest wystarczając żeby pokryć płytkę, ja nakładam dwie. Nie posiadam top coatu z tej serii, jednak bez niego lakier naprawdę trzyma się jak dzwon około tygodnia spokojnie. Za cenę ok 15zł polecam! Teraz zaopatrzyłam się w pastelowy róż 160 i w końcu natknęłam się na ideał prawdziwego, subtelnego odcienia, który nie zostawia smug i jest kryjący.

4

Nie lubimy się z błyszczykami, nie lubie lepiących się, chemicznych mazideł. Za to uwielbiam pomadki. Gdy jest łatwa w aplikacji i trwała – jestem w niebie. No i oczywiście musi mieć „ten” kolor. Nie mam preferencji, lubię odcienie koralowe, czerwień raczej na większe „wyjście” (piekną, soczystą, malinową czerwień ma Isa Dora). Nie będe zbytnio odkrywcza ale moim numerem 1 są pomadki od Bourjois z serii Rouge. Bardzo kremowe, można nakładać je bez lusterka i baaardzo długo się utrzymują. Polecam zwłaszcza odcienie koralowe, brzoskwiniowe. Ma też piekne fuksje i mocne czerwienie. Cena regularna to ok 40-50zł, także korzystając z -49% bardzo ją polecam. Lepiej wydać te ponad 20zł na jedną dobrą, niż skusić się na 4 z najtańszych szuflad w drogerii.

szminki

Kusi mnie zapas nowych kolorów wspomnianej queen Bourjois ale teraz sięgam po rozum do głowy. Dosyć! Poszukiwałam za to kremowego, z lekkim połyskiem różu. Znalazłam w szafie Maybelline, seria Color Sensational, odcień 103. Ta właśnie jest na lewym zdjęciu, niestety nie udało mi się uchwycić połysku jaki daje. Ma dużo drobinek, po nałożeniu ładnie odbijają światło, efekt jest „błyszczykowy” ale nie czuć go w ten sposób na ustach. Po zjedzeniu i piciu szminka niestety schodzi, za to równomiernie. Określiłabym jej trwałość w skali od 1-5 na mocne 3. Gdy już jej trochę „zjemy” drobinki zostają i stają się dla mnie już uciążliwe. Ta seria ma baaardzo rozbudowaną kolorystykę, są z efektami bardziej „drobinkowymi” i mniej. Jeśli szukacie naprawdę słodkiego, pastelowego różu z efektem „glow” polecam Wam 103. Cena regularna ok 29zł, za połowę tym bardziej jest warta.

Kolejnym odkryciem jest Eveline Color Edition. Mój kolor to 701 Nude Rose. Pomadki mają naprawdę na oko luksusowe opakowanie i piękne kolory, chłodne i ciepłe róże. Ten kolor to „lepsza wersja naturalnego koloru ust”. Przy okazji na pewno postaram się lepiej pokazać kolor. Posiada delikatne drobinki, naprawde mało widoczne ale mimo to zaliczyłabym  ją do „pół matowych”. Po nałożeniu mam wrażenie, że wysusza trochę usta, dlatego nie rozstaję sie z Carmexami (btw. też kupicie je -49%). Może podkreślić lekko suche skórki. Z jedzeniem, piciem utrzymuje się ok 3h spokojnie, lekko się ścierając, mam jednak wrażenie, że „zjada się” nierównomiernie, zostaje jej więcej na konturach. Trwałość określę na 3 z małym +. Obłędnie, słodko pachnie. Standardowa cena to ok 17zł, kupiłam ją za 8pln, więc za tą cenę naprawdę bardzo ją polecę. Miałabym ochotę na inne kolory ale muszę się powstrzymać :) Myślę, że spokojnie mogłaby leżeć na półkach obok pomadek za 70pln.

Przyszły tydzień to m.in. tusze, akurat kończy mi się mój jeden z ulubieńców Astor 2000 calories, jednak w kosmetyczce jest jeszcze nieotwarty Astor Big and Beautiful Eternal Muse, który znalazłam w pudełku Be Inspired, więc dam mu szansę. Za to jeśli w którymś z pobliskich rossmanów znajdę szafę Kobo – zaopatrzę się w polecany bronzer. Aktualnie używam brązowego cienia z Sephorowej palery, ale nie sposób brać ją ze sobą na wyjazdy.

1 Comment

  • Odpowiedz Listopad 8, 2015

    Karolx

    nigdy ich nie uzywalam moze skusze sie na allegro mozna je znalezc troche taniej niz w drogeri;)

Leave a Reply