Pudełka Beglossy vs Shinybox?

DSC_0574

DSC_0574

Od września parę razy zgrzeszyłam i skusiłam się na różowe pudła. Oczekiwanie na kuriera i otwieranie paczki niczym prezent od świętego santaklausa przyprawia o szybsze bicie serca! ;-) W me ręce wpadły 2 beglossy i 1 shinybox. Dzisiaj przedstawię Wam moją opinię na temat kosmetyków, wstrzymałam się nieco żeby rzetelnie zopiniować produkty, używałam je do tego czasu. Wersja październikowa to mocny punkt dla jednego pudełka, drugi okazał się mniej zacny dla mnie. Wynik zdradzę na koniec postu!

Subskrypcja Shinybox była opóźniona o tydzień czasu ze względu na konkurs, wzięłam w nim udział, poniosła mnie wena twórcza i wygrałam. Przyszły do mnie 2 pudła zamiast 1! Co mnie niezmiernie ucieszyło bo dostałam wytypowany szampon ziołowy Bioxine wraz z ampułką. Co do jego działania dam znać przynajmniej po miesiącu stosowania. Na pierwszy rzut nosa pachnie bardzo dobrze, ma brązową, dobrze pieniącą sie konsystencją.

DSC_0572

DSC_0575

 

W Shinybox znalazłam:

Balsam do biustu Norel – nie znałam tej marki i nigdy nie używałam takowego specyfiku. Po nałożeniu „mazidła” czułam się tak jakbym go wcale nie nakładała. Wierzę jednak, że pielęgnuje wrażliwą skórę okolic biustu, więc postosuję, zobaczę.

Płyn micelarny biały jeleń – marka dobrze mi znana, jednak po za mydłem nie stosowałam nic tej marki. Pachnie bardzo dobrze i duży plus za brak alkoholu w składzie.

Puder do twarzy Yasumi – dla mnie to nie produkt do codziennego stosowania, jednak wolę żele do twarzy. Jednak to idealna opcja na wyjazdy. Zajmuje mało miejsca, wystarczy zmieszać go z wodą i umyć twarz. Dodatkowy plus za możliwość przewożenia w bagażu podręcznym w podniebnych lotach – bez konieczności pakowania w woreczki i pojemniki do 100ml.

Barwy Harmonii – 2 próbki żel do mycia. Bosko pachniały, tyle mogę o nich powiedzieć.

Paese paznokieć w płynie – brzmi dosyć dziwnie. To odżywka o mlecznym kolorze, idealnie że znalazłam ją w pudle, gdyż zdjęłam rok robione hybrydy i używam produktu od paru dni pod lakier. Efekty mocniejszych paznokci widać podobno po 4 tygodniach. Pozyjemy, zobaczymy.

Miniatura pomadki Isadora – spodziewałam się różowego odcienia z racji myśli przewodniej październikowego pudełka Think Pink w nawiązaniu do walki z rakiem piersi. Nic absolutnie z tego pudełka nie wiąże się z tą ideą, oprócz kremu do biustu. Czerwień jednak trzyma się na ustach solidnie! Wypróbowałam na weselu i z małymi dwukrotnymi poprawkami, przetrwała całą noc, a jadłam oj sporo! ;-)

DSC_0569

Czas na Beglossy. Zamówiłam je będąc ciągle w niewiedzy co znajdę w środku, mimo że wysyłka tego pudła ruszyła. Czekając na Shiny zamówiłam Glossy znajdując całkiem przypadkiem kupon rabatowy i zapłaciłam za niego 34pln. Czy się opłacało? W środku znalazłam:

Maskę do twarzy z kwasem glikolowym – jednorazowa maska nasączona substancjami. Kosztuje ok 10zł, a na opakowaniu producent zachęca do stosowania 2-3 razy w tygodniu. Jak dla mnie kwestia wydawania 30zł na takowe maski w tygodniu to kompletny zbędny wydatek. Maska jak maska, jednak wolę użyć naturalnego soku z aloesu, olejów itp i tańszym kosztem mam równie bogaty w składniki zabieg. Generalnie nie polecam.

Krem nawilżający Amadem 5%  – nie wiem dlaczego znalazł się w moim pudełku, nie mam skóry przesuszonej tylko mieszaną. Jednak przy mojej cerze potrzebne jest systematyczne nawilżanie o którym dobrze pamiętam. Krem ma świetne, matowe opakowanie, które zachęca na półce sklepowej, jednak nigdzie nie spotkałam się z tą marką. Odstawiłam go na zimowe mrozy, gdyż sprawia że na twarzy robi się cienka powłoczka ochronna. Minus za konsystencję jest dosyć gęsty.

Odżywka 3min Aussie do włosów niesfornych – także niezbyt dobrany kosmetyk do moich kosmyków. Borykam się z cienkimi włosami, przesuszonymi i łamiącymi się. Co do ułatwienia rozczesywnaia, daje radę, jednak miałam lepsze kosmetyki do tego celu. Co do właściwości odżywczych, zobaczymy – używam jej dopiero od 2 tygodni. Ma boski zapach przypominający mi gumę balonową. Ogromny + za aplikowanie. Tubę ściskamy i z podstawki wydobywa się kosmetyk, nie ma mowy o wyciekaniu odżywki. Świetny patent, myślę że mogłabym spróbować wersję do suchych włosów.

Odżywka do paznokci Cztery Pory Roku – cieszę się, że znalazłam ją w pudełku, tak jak pisałam zdjęłam hybrydy. Świetnie pachnie, ma wygodny aplikator. Ma oleistą konsystencję, długo się wchłania, ale taki urok olejków. Na pewno sięgnę po kolejną po skończeniu opakowania. A kosztuje niewiele ok 10zł.

Płyn micelarny Bioliq – pierwszy mój kosmetyk tej marki. Bardzo ładne, proste opakowanie. Ma świetny zapach! Zmywa makijaż, nie pozostawia tłustego filmu na twarzy jak w przypadku np dwufazowych kosmetyków. Nie próbowałam ścierać nim wodoodpornych kosmetyków, nie używam takich na codzień, więc sama jestem ciekawa czy w ogóle się spisze.

Peeling enzymatyczny Sanase – marka mi nieznana do tej pory. Nie pachnie dla mnie jak prawdziwy czekoladowy afrodyzjak, a szkoda bo uwielbiam tego typu kosmetyki (z moich ulubieńców czoko to Farmona i seria Sweet Secret). Wygodna opcja peelingu enzymatycznego jest idealna dla mnie, nakładam na twarz i zajmuję się w tym czasie czymś innym = oszczędność czasu ;-). Jednak od czasu do czasu czuję potrzebę prawdziwego „ścierania” naskórka i w tym celu pasta peelingowa z Ziaji jest niazastąpiona.

Gdybym miała opiniowac 1:0 to punkt daję Beglossy. 6 pełnowymiarowych produktów za kwotę 34zł (także upolowałam rabat) mnie zadawala. Wszystkie kosmetyki będę dalej używać. Za to w Shinybox zadowolona jestem najbardziej z szamponu, którego nie dostałam w ramach pudełka październikowego, a konkursu. Za to jak miałabym zdecydować się na zakup jakiejs marki to na pewno szminka IsaDora jednak w innym, bardziej codziennym odcieniu.

Be first to comment